Wiersz dedykuje osobie która u kresu życia zasługuję by o niej pamiętać.
Choroba przykuła do uszka.
Powoli godzisz roztania czas.
Układasz w głowie żywot cały
czy to już koniec cierpienia rany?
Układasz testament dla różnych istot.
Obrzucasz wzrokiem lud zebrany.
Nic Ci nie szkoda zostawić
tylko tego kota kto nakarmi
kiedy zamknę oczy?
Kto go pokocha w sposób wybrany
aby zapomniał o bólu rozstania.
Swojej pani patrzysz ze smutkiem
na czas rozstania.
Trudno uwierzyć w te wszystkie dni
że tak szybko przęmkneły.
Oczy smutne wystraszone
gdzie odejść w nieznane.
Myślisz jak serce otworzy strach
kto twoją rękę przytuli czule.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz