POCZNĘ
Cóż pocznę fatygą szmeru
nastawioną ścisłością zegaru.
Uszanować spokój
udanej myśli śladu.
Pomóż wstać świtem
pędzącej krze wstrzymać zew.
Obdartej z kłamstw
pokorą ratując Ją.
Uświadomić kłamstwa lód
błyszczącą pruderyjną zmęczoną.
Zmysły czucia miłości
szukając drogi.
Rachunkiem sumienia okarz twarz
prawdą unosząc ląd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz